Kto z nas nie słucha muzyki? Możemy preferować inne melodie, style, ale finalnie jesteśmy skonstruowani zawsze w ten sam sposób, w końcu to właśnie instrumenty muzyczne były jednymi z pierwszych narzędzi jakie wytworzyły ręce człowieka pierwotnego. Nic też nie wskazuje na to, że dotarliśmy do końca rozwoju muzyki, wciąż powstają nowe instrumenty i nowatorskie metody nagrywania i wytwarzania dźwięku.

Już dawno zauważono, że przy pomocy muzyki możemy się “wprowadzić” w określony nastrój, słuchając spokojnego dźwięku pianina wyciszamy się i pobudzamy wyobraźnię, przy jednostajnym rytmie bębnów możemy się wprowadzić w trans lub zmotywować armię do walki. Słuchając zaś chorałów gregoriańskich pogłębić stan uduchowionej modlitwy.

 

Lecznicze działanie muzyki

Na tym jednak nie koniec, są badacze, którzy utrzymują, że muzyką można także leczyć.

Stworzona ponad 40 lat temu metoda francuskiego badacza Alfreda Tomatisa pozwala na przykład wzmagać pracę ośrodka słuchu by za jego pośrednictwem stymulować umiejętności językowe, komunikacyjne i poznawcze. Dzięki odpowiednim działaniom u pacjentów następuje poprawa w obszarze interakcji społecznych co z resztą potwierdza wielu rodziców mających dzieci ze zdiagnozowanym autyzmem. W wyniku terapii obserwują oni znaczące zmiany w zachowaniu ich pociech.

 

Zagrożenie płynące ze strony elektronicznych narkotyków

Niestety, istnieje także druga strona medalu – dźwięki mogą mieć również destrukcyjne działanie a ich ofiarami najczęściej padają osoby młode.

E-narkotyki, czyli muzyczne narkotyki, które pojawiły się na czarnym rynku stosunkowo niedawno, są obecnie dla naukowców zagadką. Wskutek ich działania ludzki umysł wprowadzany jest w stan mający przypominać odczucia podobne do tych, jakie pojawiają się w wyniku upojenia alkoholem czy po zażyciu LSD. Problemem jest to, że poważnych trudności nastręcza sama próba zmierzenia skali ich działania. Ciężko jest podać liczbę osób uzależnionych, ciężko jest także dokładnie określić z czym mamy do czynienia. Jedno jest pewne, są już państwa, które zdają sobie sprawę z zagrożenia i reagują. Przykładem jest Arabia Saudyjska, która wprowadziła całkowity zakaz handlu “dźwiękami”.

 

W jaki sposób działają e-narkotyki lub muzyczne narkotyki?

E-narkotyki to specyficzny zlepek dźwięków, które po przesłuchaniu wpływają na funkcjonowanie fal mózgowych. Można się spotkać także w internecie z opiniami lekarzy, którzy upatrują w narkotykach olbrzymie zagrożenie. Do szpitala trafiają bowiem osoby, które uległy wypadkom, zachowując się tak jakby były pod wpływem ciężkich narkotyków, nie wykrywalnych w żaden sposób podczas testów. To między innymi brak jakichkolwiek sposobów na ich wykrycie przy pomocy konwencjonalnych badań biochemicznych sprawia, że i-dosy stanowią tak poważne zagrożenie, ale i wyzwanie dla rodziców, którzy nieświadomie pozwalają swoim dzieciom słuchać wprowadzającej w trans muzyki.

 

Eksperymentowanie z dźwiękowymi narkotykami może być bardzo destrukcyjne i do pewnego stopnia przypomina sytuację z jaką od kilku lat mamy do czynienia w przypadku dopalaczy. Funkcjonują one na granicy legalności, są trudne do zdefiniowania i ustawodawcy mają poważny kłopot z ich zabronieniem w sytuacji gdy nie są w stanie jednoznacznie określić czym są tego typu narkotyki. Ponadto, elektroniczne narkotyki są zagrożeniem podobnym do dopalaczy, gdyż trudno określić co w nich tak naprawdę wpływa na człowieka. Dopalacze to mieszanka różnej maści środków chemicznych, które obok wywołanego efektu niszczą umysł i organizm, i-dose działa subtelniej – nie pozostawia śladu chemicznego a jedynie działa na fale mózgowe, również jednak w tym przypadku, skutki są nieprzewidywalne. Chociaż brak jest szerszych badań poświęconych ich działaniu a sama ich forma i dystrybucja sprawiają, że mogą one doprowadzić nie tylko do zmiany świadomości, ale także trwale zniszczyć psychikę.